Fotografia produktowa – recenzja wysoce subiektywna

Foto_prod_rec_3Z radością przyjąłem wiadomość dotyczącą wznowienia książki „Fotografia produktowa – od przedmiotu do martwej natury” Ebercharda Shuy. Moja radość zbiegła się z zamiarem bliższego zapoznania z tym tematem. Niewiele zastanawiając się  zamówiłem książkę w przedsprzedaży, w Galaktyce oczywiście.  Jak zwykle w takich przypadkach, wydawnictwo umożliwiło zakup łączony z książkami zbliżonymi tematycznie, po atrakcyjnej cenie. Gdy już kurier dojechał i przestałem przebierać nogami, drżącymi ręcami i obgryzionymi palcoma otworzyłem paczkę i rzuciłem się do lektury. Pierwsze wrażenia organoleptyczne bardzo pozytywne. Poziom edytorski i jakość druku jak zwykle u Galaktyki na bardzo wysokim poziomie. No i ten zapach świeżej farby drukarskiej, który tak lubię ;). Aż chce się wziąć książkę do ręki. Pierwsze, pobieżne przejrzenie zawartości ujawniło podział książki na trzy części. Pierwsza stanowi swego rodzaju wprowadzenie do fotografii produktowej. Autor wyjaśnia w niej co to jest fotografia produktowa, czym różni się od fotografii przedmiotu, omawia sposoby aranżacji fotografowanej sceny, krótko omawia możliwe scenariusze oświetleniowe i wykorzystanie odbić do uatrakcyjnienia fotografowanej sceny. Jednym z ciekawszych tematów poruszonych w tej części książki jest sam proces twórczy. Shuy punkt po punkcie objaśnia kolejne etapy powstawania zdjęcia, począwszy od tematu zlecenia, poprzez analizę możliwości pokazania przedmiotu, dobór charakteru oświetlenia, aż po techniczne szczegóły sesji. Znalazłem tam wiele cennych wskazówek dotyczących tego jak rozpocząć etap koncepcyjny, jak wspomóc własną kreatywność (spoko, o prochach i alkoholu nic nie było 😉 ) wszystko to podane w formie kilku konkretnych punktów.

Najciekawsza moim zdaniem i zarazem najobszerniejsza jest środkowa część książki. To właściwie clou tej publikacji, składające się z 51  fotografii wraz ze szczegółowymi opisami aranżacji, oświetlenia, komentarzami autora dotyczącymi zastosowanych środków technicznych, problemów pojawiających się podczas sesji i sposobami ich rozwiązania, a także, w niektórych przypadkach szczegółów postprodukcji. Czyli to co tygrysy lubią najbardziej. Muszę przyznać, że dostałem tu naprawdę solidną dawkę wiedzy z tej, jak się okazuje wcale niełatwej dziedziny fotografii. Zdjęcia stanowią prawdziwą siłę tej książki, mogą być inspiracją i są wspaniałym przykładem tego, iż dobre fotografie produktowe nie muszą być dosłowne i banalne. Autor wielokrotnie udowadnia, że skupiając się na jakiejś charakterystycznej cesze danego przedmiotu lub operując skojarzeniami mocniej trafimy do wyobraźni oglądającego i sprawimy, że zdjęcie przykuje uwagę.
Przekrój fotografowanych przedmiotów jest bardzo duży; znajdziemy tu biżuterię, szkło, żywność, przedmioty techniczne, a także zardzewiałą puszkę po piwie, bąbelki, buty czy uschnięty liść :). Na szacunek zasługuje pomysłowość autora, który nie szczędzi czasu i środków na takie zaaranżowanie fotografowanej sceny aby ograniczyć postprodukcję do niezbędnego minimum. Znalazłem w tej książce tricki na jakie bym pewnie nigdy nie wpadł, tym większy szacunek z mojej strony za chęć podzielenia się  szczegółami, które inni skrzętnie ukrywają.

Trzecia część książki porusza szereg tematów związanych z kształtowaniem obrazu począwszy od jego technicznych aspektów, poprzez wykorzystanie różnorodnych efektów optycznych pozwalających uatrakcyjnić zdjęcie, omówienie metod wytwarzania np. pary lub dymu, omówienie charakterystycznych cech różnych materiałów i ich wpływ na wygląd zdjęcia. Dowiemy się jak wykonać wirtualne odbicia bez użycia lustrzanej powierzchni, jak wykonać dobrze wyglądający fotomontaż. Na koniec znajdziemy kilka praktycznych informacji na temat kompozycji obrazu podanych w sposób prosty i przejrzysty.

Podsumowując, otrzymałem książkę, która stanowi, moim skromnym zdaniem, doskonały podręcznik dla fotografów rozpoczynających swoją przygodę w tej, jak mi się wydaje, trudnej i wymagającej dziedzinie. Shuy wielokrotnie udowadnia, że o sukcesie decyduje nie drogi i wymyślny sprzęt lecz gruntowna wiedza, doświadczenie i wyobraźnia fotografa. Autor ciągle podkreśla jak ważny jest początkowy etap, którym jest gruntowna analiza przedmiotu, solidne przemyślenie sposobu pokazania produktu i celu jakiemu ma służyć ostateczny obraz. To jest chyba największa sztuka, reszta to rzemiosło i technika, która nie zastąpi wrażliwości fotografa.

Jako swego rodzaju bonus otrzymujemy link do pięciu filmów pokazujących szczegóły kilku sesji produktowych autorstwa Ebercharda Shuy. Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę wszystkim zainteresowanym tym rodzajem fotografii.

1 thought on “Fotografia produktowa – recenzja wysoce subiektywna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *